24 września 2013

Z nizin do góry

To naprawdę nie jest zamierzone ale jakoś tak się składa, że w miejscach w których czasem bywam serwowany jest szampan. Dlatego wzmianka o nim pojawia się od czasu do czasu, ale od razu załączam sprostowanie: nie jestem uzależniona od trunku z Szampanii, nie śledzę pilnie tras logistycznych dostawców butelkowanych "bąbelków", ani też nie wybieram miejsc podróży pod kątem organizowanych tam bankietów. Pewne rzeczy zostawiam losowi, a ten po prostu raz na jakiś czas stawia na mojej drodze wystrojonego kelnera z tacą pełnych kieliszków.