Plan był dopracowany w szczegółach i prosty. I w swej prostocie zakładał śniadanie w kraju (chociaż na lotnisku), a obiad późnym popołudniem w Londynie. Po drodze dopuszczalny był jeszcze ewentualny lekki lunch na lotnisku we Frankfurcie - miejscu naszej przesiadki. Ale to była wersja opcjonalna.
A wróg czuwa! I dołoży wszelkich starań, aby plan nie został zrealizowany! Ale po kolei....