Generalnie już sam fakt, że zdołałam się dzisiaj rano podnieść z łóżka, można nazwać czynem heroicznym! Przeczołgałam się do kuchni i sięgnęłam do wiszącej szafki, aby wyciągnąć torebkę herbaty. Mięśnie ramion natychmiast zaprotestowały! Zaparzenie Earl Grey'a okazało się czynnością ponad moje siły.
Ciężko usiadłam na krześle i delektując się parującym napojem niczym boskim nektarem miałam ochotę zawołać: "TAK!!! Jestem niezwyciężona!!! Mam w sobie tyle siły, by.... nie paść z pragnienia we własnej kuchni?!"
Nad kubkiem herbaty wróciłam myślami do wczorajszego dnia.....