Ani trzydziestostopniowy upał, ani wysoka wilgotność powietrza nie robiły wrażenia na małej, burej wiewiórce, która skakała po gałęziach pobliskiego drzewa. Obserwowałyśmy ją przez chwilę, siedząc w poczekalni posterunku policji na przedmieściach Titusville na Florydzie. Poczekalnia na szczęście była klimatyzowana i wyposażona w maszynę z zimnymi napojami. Już kwadrans czekałyśmy na policjanta, który miał nam przyjść z pomocą. W każdym razie przygodę zapamiętamy na długo. A co się stało, że poranek spędzałyśmy na komisariacie?