1 kwietnia 2018

"I'm not quite open yet"

Czy można przyzywczaić się do tłumu turystów? Hmmm.... pewnie można. Zwłaszcza, gdy samemu jest się turystą w obcym mieście. Mieszkańcy miast atrakcyjnych dla turystów pewnie mają dość nieskończonego potoku ludzi płynącego ulicami we wszystkich kierunkach. Zwłaszcza jeśli ich droga do pracy przebiega przez miejsca szczególnie polecane w przewodnikach turystycznych. Pędząc do pracy, lub do przedszkola aby odebrać dziecko, dzielnie mijają grupy przyjezdnych szwendających się wolno, bez celu, lub gapiących się na każdy budynek po drodze, robiących miliony zdjęć.
Ale poza turystami jest jeszcze jedna grupa "męczydusz" - to tak zwani przeze mnie "naganiacze". I to jest koszmar.