To naprawdę nie jest zamierzone ale jakoś tak się składa, że w miejscach w których czasem bywam serwowany jest szampan. Dlatego wzmianka o nim pojawia się od czasu do czasu, ale od razu załączam sprostowanie: nie jestem uzależniona od trunku z Szampanii, nie śledzę pilnie tras logistycznych dostawców butelkowanych "bąbelków", ani też nie wybieram miejsc podróży pod kątem organizowanych tam bankietów. Pewne rzeczy zostawiam losowi, a ten po prostu raz na jakiś czas stawia na mojej drodze wystrojonego kelnera z tacą pełnych kieliszków.
I to właśnie jeden z takich przypadkowych poczęstunków. Trudno to miejsce nazwać salą bankietową. Już prędzej lożą dla VIPów, ale to też brzmi dziwacznie, bo skoro dla VIPów, to co ja robię tu.....? - że tak przytoczę słowa piosenki Elektrycznych Gitar..... :-)
No dobrze, to skoro już tu jestem (wcale nie pod przymusem, wręcz przeciwnie - sama chciałam tu przyjechać), to spróbuję wyglądać na zainteresowaną i znającą temat. Co więcej, będę zadawała pytania, jak gdybym rozważała zakup, a kwestia ceny nie grałaby roli. Wręczyłam więc kelnerowi pusty talerzyk po oliwkach i balansując między pozostałymi gośćmi podeszłam bliżej do cuda techniki w soczystym wiśniowym kolorze, z kremową tapicerką. Pan prezenter (że tak go sobie nazwę...) zaczął entuzjastycznie snuć opowieść o zaletach owego cuda mechanizacji i elektroniki, podając mi przy tym różne parametry techniczne, z których zapamiętałam tylko te najważniejsze:
- że przyśpieszenie w 4 sekundy do setki (to szybko!)
- że moc silnika to ponad 600 koni mechanicznych (to raczej dużo!!)
- że prezentowana wersja kosztuje trzysta tysięcy euro (to zdecydowanie za dużo!!!)
Podczas gdy pan wyliczał kolejne dane dotyczące tego auta, spojrzałam na nie z góry (bo ono oczywiście niziutko nad ziemią, jak to sportowa zabawka) i moja wyobraźnia podsunęła mi obrazy z filmów o przygodach Jamesa Bonda......
............ wieczór, parking przed kasynem / hotelem* (*właściwe podkreślić), Super Szpieg i "dziewczyna Bonda" podjeżdżają właśnie takim wiśniowym Ferrari. Super Szpieg wysiada, otwiera drzwi pasażera aby jego towarzyszka mogła wysiąść i .........
......jak u licha kobieta wystrojona w sukienkę i szpilki ma wysiąść z tego auta nie narażając się na kontuzję lub niezamierzony ekshibicjonizm (w przypadku kiecki mini)?!?!?! Wszak nie sposób z klasą i godnością podnieść się z niskości fotela tego auta do pionu, będąc niewiastą w sukienkę przyodzianą!!!
Ale chwila, moment - przypomniało mi się, że Super Szpieg wszech czasów nie jeździł nigdy Ferrari! Pożegnałam pana prezentera uprzejmie i poszłam zobaczyć, czym częstują na stanowisku Aston Martina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz