25 grudnia 2020

Online na wynos

Pierwsze tygodnie po objęciu urzędu są lekko chaotyczne ale kiedy już opadną emocje, alkohol wyszumi z głowy, a ekipa sprzątająca zamiecie ostatnie konfetti to znak, że świętowanie zakończono i trzeba się wziąć do pracy.
Od czego zacząć?
Może od kawy?
Może przemeblować gabinet po poprzedniku?
Przeglądnąć teczki i szuflady biurek?

Najlepiej zrobić coś, co wyraźnie zaznaczy, że z nowym zarządem nastały nowe porządki. Nawet, jeśli to jest kontrakt czasowy, tylko na dwanaście miesięcy, to trzeba nakreślić jasną wizję, która będzie przyświecać tej nowej kadencji. Znaleźć motto, jakieś hasło przewodnie.... zaraz, zaraz... może coś z klasyki? Albo z tematów maturalnych?
O! To jest dobre! Motywuje do działania. Rzuca wyzwanie! I do tego jeszcze cytat z noblistki. TAK! To jest to!

"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" 

No to do roboty - pomyślał rok 2020 i wygodnie rozsiadł się w fotelu prezesa.

Był dopiero luty...

Marzec przyniósł piękną pogodę w połączeniu z zakazem wychodzenia i przymusową pracą z domu. W codziennym słowniku zagościły nowe słowa: "lockdown" oraz "self isolation". Doceniłyśmy ciszę głównych ulic centrum miasta, a filiżanka kawy i herbatniki celebrowane na balkonie stanowiły jedyną formę wypadu weekendowego. Kontakt ze światem zewnętrznym stanowiły szybkie zakupy żywnościowe w pobliskim markecie. Wzruszające doświadczenie. Biegnąc tak z koszykiem między rzędami pustych półek w nadziei, że coś się uda kupić, porównanie do ponurych czasów PRLu samo się nasuwało.

Kwiecień ciepłym powiewem wiatru przyniósł wiosnę. Pąki kwiatów otwierały się na miejskich klombach, umilając sprzedawcom i restauratorom zamykanie ich sklepów, kawiarni, restauracji. Ponieważ zbliżała się Wielkanoc, nakazano również zamknięcie kościołów. Otwarte były jedynie sklepy z podstawowymi produktami do życia. Szybko się okazało, że dla sporej grupy ludzi podstawowym produktem to życia tej wiosny stał się grill, węgiel drzewny, podpałka do grilla... ach no tak, wszak wprowadzono zakaz gromadzenia się i spotykania. Więc sąsiedzki / rodzinny grill w ogródku, nad rzeką, w parku - czemu nie. 

Powiew nowości wdarł się do świata mody, gdy nowy element garderoby - maseczka - pozytywnie wpłynęła na obniżenie wydatków na szminki, pudry i podkłady.





W maju dla wszystkich stało się jasne, że home office to nie przywilej czy fanaberia, tylko nowy standard pracy. Dokonano również przełomowego odkrycia, że konferencje lub video-konferencje w godzinę załatwią to, na co kiedyś rozpisywano tygodniową delegację. A do słownika dodano nową frazę: "you are on mute", lub swojskie "masz wyłączony mikrofon".


Ciężka wiosna zmusiła nas do modyfikacji definicji "zadbana kobieta", gdy codziennie powtarzałyśmy swemu odbiciu w lustrze, że siedem centymetrów odrostu na głowie też wygląda dobrze. Taka terapia dała bardzo dobry efekt już w lipcu, gdy słownictwo wzbogacono o zwrot "luzowanie restrykcji" i znów można było usiąść w fotelu fryzjerskim aby oddać włosy profesjonalistom. Dawno nie czułam tak wielkiej radości. Euforia z posiadania świeżej farby na włosach trwała cały lipiec.

Ponownie otwarte kawiarnie oferowały napoje tylko na wynos, ale jaka to radość móc tak paradować dumnie z kubkiem kawy w ręce. Co za luksus! Kawa na mieście. Warto jednak pamiętać, aby przed zrobieniem łyka zdjąć tą durną maseczkę...


Ani lato, ani wczesna jesień nie dały szans na urlopowe wojaże. Nie znaczy to, że album ze zdjęciami 2020 nie powstanie. O nie, wręcz przeciwnie. Nawet nie zliczę w ilu albumach zagoszczą nasze zdjęcia z tego sezonu. Dystans społeczny i zakaz mierzenia czegokolwiek w jakimkolwiek sklepie spowodował, że nasze zakupy przeniosły się niemal całkowicie do sieci. Zamówienia online płynęły regularnie, pakowano w paczki odzież, meble, żywność, książki, płyty, kosmetyki i oczywiście maseczki, a to skutkowało regularnymi wizytami kurierów firm przewozowych na naszym progu. Podpis stał się zbędny, aby zaraza nie szerzyła się wraz z podaniem dokumetu przewozowego czy długopisu, więc jedyną formą potwierdzenia odbioru stało się zdjęcie w progu swych drzwi, aby był widoczny numer domu wraz z paczką leżącą u naszych stóp. Dziesiątki naszych zdjęć, stojących boso ale z radosnym uśmiechem, zagościły w dokumentach przewozowych wielu firm kurierskich.

Ale nie tylko zakupy weszły w świat wirtualny. Całkiem dobrze wychodziły też lekcje baletu online, nagania wokalne online, warsztaty online, zmiana pracy online, imprezy urodzinowe online, wymiana prezentów mikołajkowych online... lista tego, co jeszcze da się załatwić online jest zaskakująco długa.

2020 kończy swoje panowanie za kilka dni. Pożegnamy go (oczywiście online) z kieliszkiem prosecco na wynos, z nadzieją, że jego następca pozwoli na szybki powrót do normalności. Powrót do beztroskiego siedzenia w kawiarni, do wyjścia do teatru, do kina, do rejsu samolotem, gdzie na pokładzie serwują gorącą kawę, a nie sterylną butelkowaną wodę i sucharka. 



Happy New (Tier?) Year!

Brak komentarzy: