2 listopada 2013

Katharsis....... made in USA :-)

Córka przez dłuższą chwilę przyglądała się wagonikom rollercoastera pędzącym nad naszymi głowami. Jadący w nich ludzie piszczeli, krzyczeli i wydawali nieludzkie wrzaski. Ogólnie dobrze się bawili. Po analizie tego sielskiego obrazka decyzja córki była podjęta: 

- nie jedzie!

- Nie ma mowy!

- Absolutnie!

Nie polemizowałam, gdyż jej "nie" było zdecydowane, kategoryczne, niepodważalne. Ona nie jedzie!
A ja owszem!!! :-)

Pierwszy raz w życiu  mam okazję przejechać się prawdziwym, amerykańskim rollercoasterem i nie zrezygnuję. Marzenie z dzieciństwa nareszcie się spełni! 
Ponieważ miało to być nowe, nieznane dotąd doświadczenie w moim życiu, zdrowy rozsądek podpowiadał, że w pierwszym rzędzie raczej nie usiądę..... Więc dla zachowania spokoju ducha zajęłam miejsce gdzieś w środku, tuż obok mężczyzny z synkiem. Chłopaczek wyglądał na jakieś osiem lat i widać było po jego zachowaniu, że nie jedną taką atrakcję w swym młodym życiu już zaliczył. 
Rollercoaster ruszył i wolniutko wciągano nas na szczyt toru, skąd mieliśmy ruszyć w dół na naszą karkołomną przejażdżkę. I tam, na szczycie, tuż przed "wyjściem z progu" ojciec chłopczyka spojrzał na mnie i nie wiem, co wyczytał z mojej twarzy, ale zapytał: "zamierza pani krzyczeć?"...
...hmmmm, w sumie nie planowałam, bo i trudno coś takiego planować. Że niby jak? Przy piątej pętli, gdy zawisnę na ułamki sekund do góry nogami, postanowię piszczeć?! Bzdura. No ale...... bądźmy spontaniczni. Dajmy się ponieść chwili.
Kolejka ruszyła!
To była jazda!
Wiatr we włosach, zawrót głowy, dynamicznie zmieniający się krajobraz: plama zieleni (zakładam, że trawnik), plama błękitu (coś jakby niebo), znów plama zieleni, jakaś woda.... (ach tak, tam był ozdobny staw).... i koniec jazdy!
Zapiszczały hamulce, zawisłam na blokadach fotela. Przestałam krzyczeć, zaczęłam znów oddychać i na miękkich kolanach stanęłam ponownie na ziemi. Taka przejażdżka, to prawdziwe katharsis dla umysłu. Taki reset.. I w takim czystym (jak rześki poranek po burzy) umyśle zrodziła się pierwsza myśl: ja chcę jeszcze raz!!!!!