15 sierpnia 2015

Tylko dla orłów - Berchtesgaden

Będąc w okolicy nie mogłam pominąć tego miejsca. Na wyraźne życzenie mojego kolegi, słuchając jego rekomendacji pojechałyśmy sobie malowniczą szosą gdzieś w Alpach, przekroczyłyśmy granicę austriacko-niemiecką, wyznaczając na cel podróży Berchtesgaden.
Chciałyśmy zwiedzić Orle Gniazdo - dawną alpejską kwaterę Hitlera. Miejsce podobno nie do zdobycia przez wroga. Hmm... zobaczymy, gdy dojedziemy.

Nasze małe auto dzielnie wdrapało się krętą, górską szosą biegnącą pod całkiem sporym nachyleniem i zaparkowałyśmy na dużym, leśnym placu, nieopodal hotelu Kempinski. Hmm... jak na niedostępną kwaterę, było tam całkiem sporo miejsca, kawiarnia, taras widokowy i oczywiście niezawodne tłumy turystów. Aha, i kasa biletowa. No tak, trzeba kupić bilety!
W przewodniku opisano, że samochody należy zostawić na parkingu (właśnie tym, na którym byłyśmy), a do Orlego Gniazda turystów dowozi się specjalnymi autobusami. A więc z biletem w ręce, czekając na swoją godzinę odjazdu kręciłyśmy się po tarasie widokowym, zastanawiając się, dokąd nas zawiozą. Byłyśmy już całkiem wysoko w górach. Gdzie nie spojrzeć - pasma górskie dookoła. Ale która z tych gór była naszym celem?

Aha! Córka już znalazła!



Tam?! - spojrzałyśmy na siebie z niedowierzaniem. Tam się nie da dojechać!



Dało się dojechać, co udowodnili kierowcy wspomnianych autobusów. Dało się, ale to trasa dla osób niewrażliwych na wysokości.


Dowieziono nas na górną stację. Jeszcze tylko stary hitlerowski tunel (który w ten upalny dzień dawał odrobinę ochłody), szyb windy wydrążony w skale i Orle Gniazdo zdobyte!
Kolejne piękne miejsce tylko dla orłów.





Jeśli mały psychopata z czarnym wąsikiem miał tu swoją kwaterę do tajnych narad, to ciekawe czy uczestnicy przylatywali tu wojskowym śmigłowcem, czy musieli targać na górę per pedes.....?

Brak komentarzy: