...po intensywnym zwiedzaniu fantastycznego miejsca, pełnego magicznych rekwizytów (Warner Brothers Studios w Londynie) i polowaniu na perfekcyjne zdjęcie sezonowej ekspozycji "Hogwart w śniegu" wróciłyśmy do centrum miasta aby uczcić ostatnią noc Starego Roku.
Wrócić do centrum oznaczało dojechać metrem tak blisko Piccadilly Circus, jak to możliwe, aby zdążyć przed zamknięciem niektórych stacji, planowanej na 22:00, czy coś koło tego.
Następnie wystarczyło już tylko dać się ponieść tłumowi, który niczym ludzka rzeka płynął ulicami w kierunku Trafalgar Square. Tamtej nocy temperatura spadła niewiele poniżej zera, ale zimny wiatr wiejący od Tamizy utwierdził mnie w przekonaniu, że ubranie futra było dobrą decyzją. Tymczasem wystarczył jeden rzut oka na niektóre osobliwości z tłumu, aby przekonać mnie, że tzw. angielski zimne wychowanie przekłada się również na garderobę wierzchnią. Mijając po drodze niewiasty ubrane w krótkie bolerko (czasem nawet futrzane), krótkie sukieneczki z materiału, którego grubość nadawała się bardziej na halkę niż kieckę, z gołymi nogami odzianymi w sandałki na niebotycznie wysokich szpilkach zastanawiałam się, dlaczego ja na ich widok trzęsę się z zimna, a one nie mają nawet gęsiej skórki.
Ale dość tych rozmyślań nad modą i angielską wytrzymałością na niskie temperatury.
Oto dotrwałyśmy do północy. Wokół strzeliły szampany, nad London Eye trwał pokaz sztucznych ogni, a multi-lingwistyczne życzenia noworoczne słychać było wszędzie wokół, zagłuszane od czasu do czasu przez silną grupę Hare Krishna, śpiewającą swoje mantry i dzielnie uderzającą w bębenki (być może grali aby chociaż dłonie rozgrzać).
Następnie korowód ludzi ruszył wzdłuż Piccadilly, aż do Hyde Park Corner, gdyż dopiero tam skończyły się barierki blokujące ulice (które były już zamknięte i przygotowane na noworoczną paradę). Następnie szybkie polowanie na taksówki i do hotelu.
Dziś wieczorem, u progu kolejnego Nowego Roku miło wspominam tamten chłodny sylwestrowy wieczór w Londynie, siedząc w ciepłym dresie, we własnym domu, z kubkiem gorącego Earl Grey'a w ręce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz