Malownicza trasa z Cannes do Monako wije się u podnóża Alpes Maritimes, a kręta wstęga szosy szybko ucieka pod kołami naszego wynajętego Renault Clio. No, może nie aż tak szybko, bo ostra pionowa ściana skalna po lewej stronie, a urwisko i morze po prawej sprawiają, że zdrowy rozsądek przebija się dość wyraźnie do świadomości i nakazuje zdjąć nogę z gazu.
Córka na fotelu pasażera cieszy oczy widokiem znanym nam dotąd głównie z filmów. Bo oto w dole powoli odsłania się Księstwo Monako. Maleńkie państwo, które uparcie przez lata wydziera górom i morzu nowe tereny, kawałek po kawałku. I powstają luksusowe apartamentowce, surrealistycznie wkomponowane między góry a błękitną zatokę. I w dziwny, cudowny sposób pasują tu idealnie.
Zjeżdżamy z głównej szosy, kierując się do centrum, z gęstą zabudową z różnych epok. Jeszcze tylko jeden tunel do pokonania i wjeżdżamy do dzielnicy Monte Carlo, dokładnie na przeciw kasyna.
...Trasa spacerowa wzdłuż wybrzeża, u podnóża urwiska, na którym zbudowano Muzeum Oceanografii, jest idylliczna. Idziemy nią wolno, bo przecież nigdzie się nie śpieszy.
...Oparte o balustradę stoimy na pałacowym dziedzińcu obserwując helikopter lądujący na lądowisku w dole, w dzielnicy Fontvieille. Czy przyleciał nim jakiś milioner na spotkanie w interesach? A może jakaś gwiazda właśnie przybyła na zakupy? Albo zwykły obywatel Monako wrócił po prostu z pracy do domu.
- "Cześć kochanie! Już jestem! Gdzie dziś jemy obiad?"
- "Może w Yacht Clubie?"
- "Ach nie! Tam byliśmy wczoraj. Może w restauracji Hotel de Paris? Jest tuż przy kasynie, a dziś mam ochotę trochę pograć..."
Hotel de Paris, podobnie jak kasyno i skwer przed kasynem, największe wrażenie robią wieczorem, gdy iluminacje pobudzają wyobraźnię. Wieczorowe kreacje, głębokie dekolty ozdobione kilkoma karatami w platynie, mężczyźni w smokingach.....
- "Bon soir madamme! Pani miejsce przy stoliku do baccarata czeka!"
...Późnym wieczorem wyjeżdżamy z Monako. Nasze małe Clio dzielnie wspina się szosą na wzgórza, a ja na moment wyobrażam sobie, że prowadzę oldsmobile kabriolet w latach 50-tych ubiegłego stulecia, że mam chustę na włosach, duże słoneczne okulary, stylowe rękawiczki i jadę na piknik na wzgórzach. Niczym Grace Kelly w filmie "Złodziej w hotelu"....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz